Recenzja lampki Cateye

Recenzja lampki Cateye
4.7 (93.33%) 6 głosów

Kończący się sezon był prawdopodobnie ostatnim dla mojej wysłużonej lampki do roweru Cateye model HL-EL135N. Jako osoba, która przejeździła trochę kilometrów w różnych warunkach z tą lampką, chciałbym podzielić się z wami moją opinią na temat tego produktu (obecnie w sprzedaży dostępnych jest mnóstwo modeli, które możecie przejrzeć klikając tutaj). Lampkę używałem przez 3 sezony w trakcie których przejechałem około 17 tysięcy kilometrów. Warunki były różne, niekiedy trzeba było pokonać dłuższe dystanse w ulewny deszcz lub dojechać do pracy w mroźne dni. Czy jest to wystarczająco długi okres czasu by móc polecić ją innym osobom?

Kilka słów o samym produkcie:

Lampka wyposażona jest w 3 diody ledowe, które są umieszczone pod osłoną z tworzywa sztucznego, której zadaniem jest jak najbardziej efektywne rozproszenie światła. Model ten jest zasilany dwiema bateriami AA. Według zapewnień producenta przy stałym świetle lampka może pracować przez 80 h na jednym zestawie baterii oraz 320 h w trybie migającym. Osobiście nigdy nie sprawdzałem czy jest to prawdą, jednak jeden zestaw baterii spokojnie powinien wystarczyć na sezon. Lampkę w prosty sposób montujemy przy pomocy plastikowego uchwytu, który dociskamy obracając  nakrętką.

f-cateye-lampka-przednia-hl-el135n-czarnyLampka prezdnia
Moc 250 lumenów
Zobacz więcej

Moje opinia na temat lampki Cateye:

Według mnie lampka została wykonana z tworzywa, które mogę pochwalić za trwałość. Obudowa o niedużych gabarytach przez 3 lata była szczelna oraz nie pękła w żadnym miejscu, a zapewne lampka nie raz  wypadła mi z ręki, lub stawiałem rower do góry kołami zapominając zdjąć ją z uchwytu. Jedynym mankamentem było mocowanie na szynie, które zatrzaskiwało się na click. Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że w drugim sezonie użytkowania lampki musiałem przykleić ją na stałe do uchwytu mocowanego na kierownicy. Było to trochę niewygodne, ponieważ lampki używałem jako latarki w namiocie podczas moich wypraw, w tym momencie brakowało także niewielkiego ucha w obudowie, aby móc ją przywiązać pod sufitem. Jeśli chodzi o oświetlanie drogi, lampka spokojnie dawała radę nawet w całkowitej ciemności. Trzy diody ledowe emitowały wystarczająco silne światło, które dodatkowo było rozpraszane przez odpowiednio skonstruowaną pokrywę , aby móc widzieć co znajduje się przede mną i w porę zareagować w razie potrzeby :). Według mnie najsłabszym punktem tego produktu jest włącznik, który po 3 latach przestał reagować na nacisk. Czasami zdarzało się tak, że zostawiałem rower na noc w garażu, a gdy rano przychodziłem lampka sobie mrygała w najlepsze skutecznie zżerając baterie.

Podsumowanie:

Z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt rowerzystom, którzy poza spełnieniem obowiązku posiadania oświetlenia rowerowego potrzebują  przejechać w nocy nieoświetlone odcinki drogi. Po 3 latach użytkowania diody ledowe są nadal sprawne, obudowa się zamyka i nie jest popękana. Lampka dobrze radzi sobie w deszczu oraz długo świeci na jednym zestawie baterii. Szkoda, że włącznik nie działa jak należy, ponieważ w innym przypadku lampka posłużyłaby o wiele dłużej.  Nie próbowałem go naprawić w żaden sposób, być może jest on do uratowania. Cena tego produktu wynosi około 70 zł. Następną moją lampką jest również ten sam model, poniżej przedstawiam zdjęcia “nówki” oraz mojej wysłużonej 3 letniej lampki Cateye. (Foto dziś wieczorem)

Tak wygląda nowa lampka Cateye 🙂

Poniżej moja 3 letnia:

używana lampka cateye

używana lampka cateye

używana lampka cateye

 


Kategorie: Testy

Tagi:

2 Komentarzy

  1. Hej!
    Fajna recka, krótka i na temat.
    Ja ją niedawno kupiłem, i dopiero dzisiaj przetestowałem w całkowitych ciemnościach – jechałem drogą asfaltową w lesie – i fakt, daje radę, i to całkiem dobrze. Fajny strumień światła na przód, wystarczający aby widzieć ewentualne dziury i przeszkody, ale i jednocześnie oświetla trochę z boku, co daje szerszą widoczność.
    No i w końcu dobry element montażowy, co powoduje, że lampka się trzyma w miejscu gdy jeżdżę w terenie.
    Przez miesiąc używałem INFINI LUXO I-112W, świeci też dobrze, ale w ciemnościach nie sprawdzałem, ma dodatkowy tryb “mocniejszy”, którszą żywotność na baterii, no i masakryczny sposób montażu, bo na gumce … przez co bardzo słabo trzyma na wybojach/w terenie, i co chwilę muszę lampkę poprawiać, bywa to niebezpieczne.

    INFINI poszła do serwisu, i wymienili mi na nową, i się zastanawiam czynie zatrzymać jej jako back-up dla CATEYE’a.

    Pozdro
    Tomek

    Odpowiedz
  2. Ja niestety swoją nową posiałem w Maroko :). Fakt, sposób montażu jest bardzo praktyczny i solidny. Myślę, że lampka powinna Ci długo posłużyć.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany