W co ubrać się na rower w chłodniejsze dni?

W co ubrać się na rower w chłodniejsze dni?
4.9 (98%) 20 głosów

Chłodniejsze dni wcale nie muszą oznaczać, że musimy zamknąć nasz jednoślad do garażu na długie miesiące. Ostatnie zimy nie są tak ostre jak były jeszcze parę lat temu. Pamiętam jak w 2013 roku na Święta Bożego Narodzenia wybrałem się rowerem do brata mieszkającego w Bielsku Podlaskim (ok. 50 km od Białegostoku). Temperatura nieco powyżej zera, brak wiatru, delikatne promienie słoneczne w połączeniu z odpowiednim ubiorem sprawiały, że jazda była całkiem przyjemna. W dzisiejszym wpisie przedstawię wam mój sposób na radzenie sobie z niższymi temperaturami na rowerze.

Tułów

Nakładanie na siebie wielu warstw posiada wiele zalet. Po pierwsze właściwie dobrane warstwy zapewniają odpowiednią termoregulację oraz odprowadzenie potu z naszej skóry. Materiały syntetyczne będą tutaj wiodły prym, natomiast bawełnę zdecydowanie się odradza. W zależności od tego co posiadamy w naszej rowerowej szafie za pierwszą warstwę może nam posłużyć cienka koszulka termoaktywna. Osobiście polecam serię Dry lub Athletic od Brubecka. Oczywiście nie musi być to Brubeck, każda inna marka której koszulka nie nasiąknie potem będzie dobra. Jeśli jesteśmy ciepłolubni lub planujemy jeździć niższych temperaturach obowiązkowo należy pomyśleć nad kupnem bielizny termoaktywnej. Mając trochę luźnego grosza możemy pomyśleć nad kupnem dwóch kompletów – będzie nam łatwiej później dobrać odpowiednią  konfigurację. W moim przypadku ponownie postawiłem na firmę Brubeck. Pierwszy komplet – zwykły syntetyk, drugi cieplejszy Extreme Merino. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że częściej na rower zakładam ten pierwszy.


Dobrze, pierwszą warstwę mamy założoną. Pora na drugą. Tutaj zazwyczaj ląduje bluza Brubeck z membraną. Fajna i dobrze odprowadzająca ciepło z pleców i jednocześnie nieprzepuszczająca wiatru do klatki piersiowej. Zestaw bluza plus bielizna dobrze sprawdza się w temperaturze ok 10 stopni powyżej zera przy umiarkowanej jeździe. Jeśli jest nieco chłodniej, ale nie ma zbyt silnego wiatru na taki zestaw zakładam polar. Taka konfiguracja zapewnia mi komfortową ciepłotę ciała przy temperaturze ok 2-5 stopni powyżej zera. Polar ma to do siebie, że utrzymuje ciepło ale jest jednocześnie kiepską ochroną przed wiatrem, dlatego jeśli jest wietrznie warto pomyśleć o zmianie polaru na warstwę która będzie chronić nas przed wiatrem. Tutaj dobrze sprawdzą się kurtki z membraną – ważne żeby nie miały dodatkowej warstwy grzejącej. Korzystając z tych 4 warstw ubrań spokojnie mogę dobrać odpowiednie konfigurację które sprawdzą się w temperaturach od -10 do +10 stopni. Jako wiatroodpornej warstwy używam kurtki Endura MT 500 – w tym miejscu możecie poczytać na temat jej specyfikacji technicznej. Możecie zdecydować się na kupno każdego innego modelu innej marki. Najważniejsze jest to, aby przy kupnie sprawdzić czy kurtka rzeczywiście nie przepuszcza powietrza. W tym celu należy szczelnie przyłożyć usta do materiału i z całej siły  spróbować przetłoczyć powietrze. Jeśli powietrze przepływa przez materiał, oznacza to że kurtka zwyczajnie jest kiepska i nie uchroni nas przed podmuchami wiatru w czasie jazdy.

Nogi i stopy

Tutaj jest nieco mniej zabawy z warstwami. Ja zdecydowałem się na dwie. Pierwsza z nich która sprawdza się w temperaturze 5-10 stopni to spodnie firmy Endura MT500. Tutaj zasada również jest podobna jak w przypadku kurtki – zadaniem spodni jest izolowanie naszych nóg od zimna. Model który posiadam nie ma wewnętrznej warstwy grzejącej co według mnie jest plusem. Jeśli jest chłodniej na nogi zakładam bieliznę termoaktywną. Taki zestaw spokojnie poradzi sobie w temperaturze do -10 stopni. Oczywiście wszystko zależy od was samych oraz od tempa jakim jedziecie. Zimą należy uważać w szczególności na kolana, które jest bardzo łatwo przeziębić. Jeśli czujemy, że dociera do nich zimne powietrze  możemy rozważyć dołożenie ocieplaczy na kolana – mogą to być sciągacze lub zwykłe opaski.

Jeśli jeździcie bez SPD to sprawa wygląda tak, że zakładamy buty takie jakie mamy do tego ciepłe skarpety – mogą być z wełny merynosa lub takie wełniane jak babcia kiedyś robiła na drugach. Palce u stóp są szczególnie narażone na zimno, ponieważ są kiepsko ukrwione. Zdecydowanie odradzam nakładanie takich skarpet które ledwo upchniecie do swojego buta. Tym sposobem jeszcze bardziej zmniejszycie dopływ krwi i szybciej odczujecie zimno. Na chłodniejsze dni z zakładam skarpety firmy DexShell – nawet ciekawa propozycja lecz nieco kosztowna. Skarpety posiadają membranę, są wodoodporne oraz docieplone są wełną merynosa. Do tych skarpet zakładam letnie buty SPD – zestaw ten spokojnie daje radę w okolicach zera stopni. Zamiast skarpet można na nogi założyć ocieplacze na buty SPD. Jest to rozwiązanie nieco tańsze jednak wydaje mi się że gorzej radzące sobie z odprowadzaniem wilgoci ze stopy. Jeśli macie trochę więcej wolnej kasiory możecie zastanowić się nad kupnem zimowych butów SPD – sam jeszcze takowych nie testowałem: może ktoś z was podzieli się opinią w komentarzach?

Głowa i dłonie

W mojej garderobie znalazły się rękawice Endura Strike – jak dla mnie rękawice  te nadają się do jazdy w okolicach zera stopni i posiadają bajery potrzebne rowerzyście tj. elementy odblaskowe, wszywkę z materiału do wycierania potu oraz silikonowe wstawki zapewniające większy komfort. Moje rękawice są na tyle duże, że można dołożyć na wszelki wypadek dodatkową parę zwykłych palczatek.

Ostania i jednocześnie najważniejsza jest twoja głowa a nie ręka dupa czy noga, dlatego jej również powinieneś zapewnić właściwy komfort termiczny. Z pomocą przyjdą  ci kominiarki, bufy oraz czapki. W tym przypadku warto również jest mieć 2 opcje do wyboru – cieńszą kominiarkę oraz cieplejszą czapkę.  Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu będzie wam łatwiej dobrać odpowiednie ubranie rowerowe na chłodniejsze dni.

A może macie jakieś inne, ciekawe i sprawdzone sposoby na jazdę rowerem w chłodniejsze dni?


Kategorie: Poradnik

Tagi: