1000 km rowerem non-stop

Oceń ten wpis

(Prawie) w każdym z nas siedzi wewnętrzna chęć do sprawdzania swoich możliwości. Zakładam, że wielu z was po przejechaniu pewnego odcinka, który jednocześnie jest małym rekordem, zastanawia się czy można pokonać więcej kilometrów przesuwając w ten sposób granicę swoich możliwości jeszcze dalej… dalej i dalej. Mike Cotty postanowił sprawdzić gdzie znajduje się jego granica, zarówno ta fizyczna jak i psychiczna. Podobno ta druga ma o wiele większe znaczenie – wszystko jest stanem umysłu. Mike Cotty przejechał 1000 km w ponad 50h, a łączna suma pokonanych wzniesień wyniosła 21 tyś. metrów. Poniżej zamieszczam materiał wideo. Jak to wygląda u was? Zapraszam do podzielenia się swoimi dystansami w komentarzach:


The Road to Mont-Blanc from Mavic on Vimeo.
 

 


Kategorie: Rowerowe wideo

Tagi:

3 Komentarzy

  1. o ja Cię kręcę(a kręcić lubię..)…u mnie najlepiej rowerowo to 800 km w 5 dni – http://nakreconakreceniem.blogspot.com/2014/06/5-dniowy-urlop-800-przejechanych.html. fizycznie mogło być lepiej, ale nie o to chodzi, żeby tak “cisnąć”. mam jakąś dziwną tendnencję do gubienia czasu…i nagle robi się noc…i jadę w nocy. choć ta wyprawa w sumie była trochę intensywna, bo tereny takie niepłaskie, ale np dojazd nad morze (fotostory będzie, jak znajdę trochę więcej czasu) był już totalnie “lajtowy” (dojazd z Krakowa, 5 noclegów po drodze, nie tą prostą najszybszą trasą cały czas – wyszło więcej niż ponad 600km dojazdu, ale miast zwiedziłam chyba milion). aczkolwiek przyszła mi ochota na bicie rekordu (swojego..nie tego pana…), ale to dopiero wiosną…

    Odpowiedz
  2. Dziękuje i tutaj! Tak, sama (i do Niemiec i nad wspomniane morze – dokładnie Hel, z którego fotostory nie ma jeszcze). A każda fotka, na której ja widnieje jest robiona samowyzwalaczem…Nawet jak ktoś chce pomóc to ja “nie, nie. dziękuję.”, bo taki obrałam “styl” choć w większości przypadków to konieczność – czasami to bardziej wymagające niż przejechany dystans (jak wbiegam gdzieś a mam na to 10 sekund..i tak parę powtórzeń…). Przy biciu rekordu muszę z takich akcji zrezygnować…

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany