Jakie błotniki najlepiej sprawdzą się podczas maratonu?

Jakie błotniki najlepiej sprawdzą się podczas maratonu?
Oceń ten wpis

Kolarze spierają się co do błotników. Są tacy, którzy uważają, że dopiero jak się pobrudzą, to widać trud, który włożyli w przejechanie maratonu. Inni mówią, że błotniki w rowerach górskich są obciachowe i niemodne, a założenie ich na zawody to w ogóle jakieś nieporozumienie i jeden wielki żart. Są jednak też tacy, którzy wolą być czyści, nie słuchają głosów wkoło i stawiają na praktyczne, wygodne rozwiązania – dlatego błotniki zakładają. I słusznie robią, bowiem jeśli przebywamy na rowerze dłuższe dystanse, to błotniki są bardzo, bardzo potrzebne. Przede wszystkim ze względu na fakt, że jeśli rower jest brudny, działa gorzej. Na czystym sprzęcie możemy osiągnąć więc lepszy wynik końcowy, a w zawodach przecież o to chodzi. Więc osoby, które twierdzą, że błotniki są dodatkowym obciążeniem powinny mieć świadomość, iż błoto – jeszcze cięższym. Podobnie jak ciężkie będzie późniejsze czyszczenie roweru. Odradzamy jednak stosowania pełnym błotników, bowiem zdarza się często, iż wyrywały się mocowania prętów do błotników. I dzieje się tak chyba w każdej marce bez względu na cenę. Takie błotniki doskonale sprawdzają się podczas jazdy szosowej. W maratonach czy jeździe terenowej godne uwagi są błotniki wykonane z plastiku.

Jak wybrać błotnik?

Kupując błotnik musimy wiedzieć, czy chcemy, by był on jak najlżejszy, czy może zależy nam, aby jak najlepiej chronił rower. Ważniejsze jest raczej to drugie. Zanim kupimy błotnik musimy sprawdzić czy pasuje do naszego roweru. Doradzamy też, by jednak ocenić go chociaż trochę pod kątem wizualnym, by później nie było sytuacji, że go nie zakładamy, ponieważ się wstydzimy z nim jeździć.


Sprawdzamy kilka modeli

Sprawdzamy błotniki montowane z tyłu, ponieważ są częściej i chętniej używane niż te przednie.

Przykładowo model Giant Midfard DX R, to koszt zaledwie 30 zł. Błotnik ten waży  260 gramów. Jego minusem jest to, że jest krótki. 10 zł więcej zapłacimy za GiantMidgard FSX R i plusem tego modelu jest mniejsza waga – 192 gramy. Wymiary to 460x70x80 mm. Błotnik ten doskonale chroni nasz rower przed błotem i jego końcówka została zrobiona z gumy. Dzięki niej nic nie stuka, ani nie klapie.

Jednym z najtańszych błotników jest Longus – kosztuje około 17 zł i waży 220 gramów. Dzięki skręcanemu śrubą uchwytowi mocujemy go wspornika. Model ten jest też wyposażony w dwa zawiasy, które umożliwiają regulację położenia itp. Jest wykonany z twardego plastiku. Dobrze chroni przed błotem.

A jak się sprawdza Pro Mudguard MTB? Kupując ten błotnik musimy przygotować się na wydatek 28 zł. Zachęcająca się waga -178 gramów. Wymiary: 470×40- 75 mm. Problematyczne w tym elemencie jest to, że ma on słaby pasek, który mocuje go do wspornika siodła. Pasek ten może się też przemieszczać podczas jazdy na rowerze, bowiem nie jest podgumowany.

Dużo lepiej sprawdza się Simpla Hammer 2R (Simpla zdobyła za swoje produkty prestiżową nagrodę Produkt Roku 2007). Błotnik jest mocowany dzięki opasce SPEEDstrap do sztycy. Możliwa jest regulacja kąta nachylenia oraz wysokości. Wystarczy tylko użyć imbusa 4 mm. Simpla Hammer 2R jest wśród błotników średniakiem jeśli chodzi o cenę – kosztuje około 45 zł. Waży 216 gramów. Doskonale chroni przed błotem.

Kilka złotych więcej wydamy na błotnik TopeakDefender RX. Ma on jednak niższą masę – 194 gramy. Jest dużych rozmiarów – 560×50-95 mm. Mocuje się go zapinanym na klamrę paskiem. Przed wodą i błotem chroni dobrze, kwestia tego – czy potrzebujemy tak dużego błotnika.

Bardzo prosty i bardzo lekki jest błotnik Zeafal Flamingo. Kosztuje on 24 zł i waży zaledwie 112 gramów. Niestety nie ma tu możliwości regulacji kąta. Banalnie łatwy jest montać – wystarczy przymocowanie uchwytu do wspornika siodła i skręcenie wszystkiego plastikowym pokrętłem. Błotnik jest też w modnych ostatnio fluorescencyjnych kolorach – pomarańczowym, zielonym oraz różowym. W miarę też dobrze chroni przez wodą i błotem. Wymiary: 420×50 – 70 mm.


Kategorie: Testy

Tagi: